Ingrid, dziewczyna z 28.10.22, piątek.
Po dziś dzień nie mogę uwolnić się od tego widoku.
To nie jest dla mnie bezpieczne, bo zawsze byłem twardy i to jeszcze jak.
I napisałem Jej to na Facebooku, z którego odszedłem i cieszę się z tego powodu.
Naprawdę lżej mi się zrobiło, gdy zleciłem likwidację konta w tym serwisie. Już prawie mija tydzień.
Przed moimi urodzinami w sierpniu konto powinno być zlikwidowane.
A w Jej oczach, spojrzeniu (pominąłem w tym dniu Jej urodę, nie na tym się skupiłem > niebywałą urodę, jest podobna rysami twarzy do... Ingrid Bergman - po co ja tam wtedy, w tym dniu 28.10.22 wchodziłem! - i teraz też o tym nie mówię) zobaczyłem wszystko.
Po raz 1y w życiu to zobaczyłem w oczach dziewczyny. Dlatego tak tam wtedy stałem zahipnotyzowany.
Co Ona tam miała w tych oczach, co ja tam widziałem!
I to nie jest łatwe dla mnie, bo już nie marzyłem mając na względzie otaczającą mnie rzeczywistość, którą dosłownie i z grubej rury opisałem na Facebooku, że coś takiego zobaczę kiedykolwiek.
I tu też po raz 1y w życiu byłem zahipnotyzowany, nie mogłem oderwać oczu od Niej, choć próbowałem.
Wystraszyłem się tego.
I to jeszcze jak wystraszyłem.
Myślałem, że ok, zapomnę, minie mnie to, ale nie, jest inaczej, to narasta i wzmaga się.
Jestem przekonany, że to jest taka dziewczyna, że na początku byśmy nie musieli nawet rozmawiać, bo by Nam wystarczyło spojrzenie, takie porozumienie bez słów, to dzisiaj też rzadkość.
Tak było z tym spojrzeniem w tym dniu 28.10.22, przynajmniej ja tak to odebrałem, mogę mówić tu tylko za siebie.
Czekałem na coś takiego, ale naprawdę zrezygnowałem już z marzenia o czymś takim z uwagi na tę rzeczywistość, która mnie otacza > rzeczywistość > czytaj panienki przeróżnego rodzaju, które polują mając nawet kogoś obok siebie.
To nie mój świat, nie umiem się w nim zachować, bo natychmiast coś się we mnie włącza (pewnie dlatego widzę doskonale wszelkie gry, manipulacje, fałsz, prowokacje, brak szczerości < i to się dzieje przed etapem właściwego poznania!, dokonuje tego duża ilość dziewczyn i nie jest to tzw. sprawdzanie chłopaka przez dziewczynę, która chce wiedzieć z kim ma do czynienia ze względów bezpieczeństwa < to rozumiem doskonale, dziewczyny się boją, widzę to wszystko, choć już nie chcę więcej widzieć > stąd moje wyłączenie na otoczenie), dobrze, że mam broń na to > potężną broń, charakter i ukochaną kryminalistykę. No bo jakoś bronić się muszę przed tym.
Ta dziewczyna to wszystko miała i ma, zobaczyłem to, bo pozwoliła mi na to.
Chyba, że się tak pomyliłem, ale jeszcze nigdy się nie pomyliłem, nawet jeden raz.
Dziewczyna, która przy tym miała jeszcze postawę pełną powagi, godności, ale też odwagi, bo patrzyła się głęboko w oczy.
Czuję, wiem, że z tą dziewczyną mógłbym się rozumieć bez słów, wystarczy spojrzenie i wiem czego oczekuje.
Albo już zwariowałem przez Nią. To też możliwe. Bo spać już też nie mogłem.
Ona może być nietykalną i to jeszcze jak.
Nietykalną > czytaj > z poziomem zaufania, szacunku, uczciwości, czegoś wyjątkowego w życiu, który to poziom jest dostępny tylko wytrzymałym ludziom, którzy wiedzą czego chcą od życia i pragną czegoś wartościowego.
I od takich nietykalnych bije to z daleka, Oni tym emanują, ja to widzę z daleka, choć dzisiaj, w tym świecie zakłamania, fałszu, gier, manipulacji to naprawdę rzadki widok.
I to wartościowego przez duże " W".
Przeraziło mnie to, bo nie wierzyłem, dawno temu straciłem wiarę, że coś takiego zobaczę.
I tak wtedy stałem wpatrzony w Nią przez długie minuty, nawet przez sekundę nie zmieniłem kierunku wzroku.
Nie chciałem niczego stracić, uronić z tego widoku.
Choć z 2ej strony to był błąd, bo mam teraz poważny problem w głowie z tego powodu.
Widziała to doskonale, że jestem zahipnotyzowany.
W ostatnim momencie powstrzymałem się, by do Niej podejść, pójść raczej za Nią, gdy odchodziła od koleżanki.
To, co miałem na swej drodze walki powstrzymało mnie od tego + to, że przecież pewności nie masz żadnej, by sobie tego życzyła, zwłaszcza, że to miejsce Jej pracy.
Chciałem być też taktowny.
Może to i lepiej, że tego nie zrobiłem.
Ale potem doszły do mnie informacje, że to zajęta dziewczyna, prawdopodobnie mężatka. Informacje niezbyt sprawdzone, ale prawdopodobne, bo z taką urodą ta dziewczyna nie jest sama.
Chyba, że jest, bo ma tak ogromne wymagania i mur dookoła siebie. Mur większy od mojego muru.
Ok, zajęta i tak się patrzyła? Znam trochę życie i wiem, że i tak robią także niektóre (bardzo dużo takich dziewczyn widziałem w Krotoszynie), to nic nowego. To gdzie ja byłem wtedy? Na kogo się tak patrzyłem i kto się tak (nie jeden raz) patrzył na mnie?!
Więc nie tylko odpuściłem, ale serce mi zadrżało. I to jeszcze jak.
Zadrżało, bo jak nikogo dotąd chciałbym Ją poznać.
Nie będę nikomu niczego rozbijać, nie będę też się narzucać, nie będę też łamać swoich zasad z tego powodu.
Zajęta to zajęta i koniec tematu.
A jeśli jest wolna to unika kontaktu. Nie wnikam w te powody, szanuję je nawet, ma do tego prawo ta dziewczyna.
Może się wystraszyła mojej otwartości, bo sypałem z grubej rury równo (na Facebooku, także o ignorantach w togach prokuratorskich - patrz konkurs na asystenta prokuratora, w którym brałem udział w czerwcu/lipcu 2022 < ROZCZAROWANIE ŻYCIA TO DLA MNIE BYŁO! A NIE KONKURS!), nie żałowałem sobie.
I zastrzegam się > napisałem tylko prawdę, z zachowaniem wszelkiej kultury, taktu, ale ostro, bo prawdziwie.
Na pewno tak jest, że to Ją może przeraziło (przepraszać za to Jej nie będę, bo przynajmniej o coś walczyłem i walczę w życiu, nie miałem łatwej drogi), przewidywałem to, ale ja siebie już nie zmienię, nie chcę nawet, bo wiem, że warto takim być.
Sypnąłem z grubej rury, co myślę o tym, co widziałem przez ostatnie 2 lata.
I nie był to dobry widok, z drobnymi wyjątkami to był obraz nędzy, rozpaczy, fałszu, zakłamania. To widziałem i tylko to opisałem.
Musiałem to zrobić.
To też trzeba uszanować, że kogoś może taka otwartość wystawia na trwogę, bo nie każdy taki jest.
Dlatego też usunąłem się w cień (dlatego też zleciłem likwidację konta Facebook, nie wiem nawet, czy czytała lub nie, bo niby skąd mam to wiedzieć, aż takim jasnowidzem nie jestem, dlatego nie wejdę w Jej godzinach pracy do tego miejsca), by nie być w niczym dla Niej przeszkodą.
Nie chciałbym tego i bym tego nie zrobił tej dziewczynie.
Podobnie też nie chcę zasięgać informacji o Niej, bo to nie byłby także szacunek dla tej dziewczyny, poza tym ja taki też jestem (nikogo i o nic się nie pytam, serio, taki jestem) i nie zrobię tego.
To nie byłby mój szacunek dla Niej.
Lub była wtedy zajęta i teraz nie wie jak wybrnąć z tego bez uszczerbku.
Bez uszczerbku, bo poznała potem, za czas jakiś, moje poglądy, całkiem normalne, może dla tych, którzy mają w głębokim poważaniu pewne wartości mogą się okazać radykalne.
Dla ludzi ceniących pewne wartości te poglądy są czymś normalnym.
Do dziś nie mogę się pozbyć myśli o Niej i tego widoku. Choć próbuję.
Jakie to jest trudne dla mnie...
W ogóle Jej nie znam, nie wiem o Niej nic. Nawet imienia Jej nie znam.
Unikam już miejsca, w którym pracuje, na pewno już nie wejdę tam w Jej godzinach pracy.
Nie mogę tego robić dla swego bezpieczeństwa, dobrze, że już Jej nigdzie nie widzę, tak jest lepiej.
Nie jest bezpieczne, bo gdybym Ją zobaczył to albo coś mi się stanie lub wyznam Jej miłość, w którą i tak kompletnie nie wierzę. Tak, nie wierzę w to absolutnie.
Przecież muszę panować nad sobą, zawsze mi się to udawało.
Tu jednak mam problem. Pewnie dlatego, że gdzieś w głębi ducha chciałem, by ktoś taki jak Ona się pojawiła.
I pojawiła się, ale kompletnie nie wiem, też po raz 1y w życiu, co z tą wiedzą o Niej mam zrobić.
Wiedzą zatrważającą, bo tu Jej wzrok, to co tam widziałem a z 2ej strony wiedza, że to zajęta dziewczyna.
I by pewnie roześmiała się głośno, gdybym to Jej wyznał, choć przecież w to nie wierzę (miłość), wierzę w uczciwość, zaufanie, szacunek, w to wierzę > i słusznie gdyby się roześmiała z powodu tego wyznania, które może jest fascynacją, zauroczeniem (ja bym to nazwał... jasnowidztwem moim, bo czuję, wiem, że to jest wspaniała dziewczyna, widziałem to w Niej) lub trafi mnie coś innego, nie wiem, zasłabnę, stracę przytomność lub serce mi wysiądzie, choć jestem opanowany jak mało kto.
No tak Ona działa na mnie.
Dlatego ja sam wiem, że muszę Jej unikać.
Tydzień temu szedłem w Jej godzinach pracy, nawet nie z Jej powodu, wiedziałem, że Jej nie będzie, ale czułem wtedy zupełne przeciwieństwo tego, co czułem 28.10.22.
W tamtym dniu, gdy byłem zahipnotyzowany czułem ogromny spokój, tydzień temu w piątek duży niepokój.
Chyba nie jest z Krotoszyna to ciut będę mieć z tym unikaniem łatwiej.
Tyle razy lekceważyłem wszystko inne, chodziłem wyłączony na otoczenie, więc po co ja tam wtedy wszedłem tego dnia 28.10.22, a jeśli już to po co się w ogóle na Nią spojrzałem.
Spojrzałem, ale potem już nie mogłem oderwać wzroku od Niej, choć próbowałem.
A zrobiłem to po... Powtórzę to, co napisałem na Facebooku > nie napiszę po jakim czasie spojrzałem się w ogóle dłużej (hipnotycznie po raz 1y) na dziewczynę.
Nie napiszę, bo i tak nikt, nie tylko Ona, w to nie uwierzy.
Tak, są jeszcze tacy chłopacy.
Warto było jednak lekceważyć wszelkie spojrzenia, gesty etc. innych dziewczyn, by dotrwać do tego momentu i widzieć tę dziewczynę 28.10.22, warto.
Także wtedy było warto, gdy już Jej nie zobaczę, bo jest to możliwe: jest zajęta na poważnie > mężatka, może nie jest z Krotoszyna, może była wolna wtedy, ale już kogoś teraz ma.
To jest jakiś obłęd, alkoholu nie pijam prawie ogóle, narkotyków nie brałem nigdy i nie mam zamiaru, ale to co się dzieje to jest tak dziwne dla mnie, że przerażony tym jestem.
Bo normalne to nie jest.
Dlatego wiem, że muszę unikać tego miejsca, będę to robić, mogę jedynie tam wejść prawie przed zamknięciem.
Tak też już robię.
Jak będę mieć urlop (2 tygodnie biorę) w sierpniu, chyba od 28, nie chyba, ale na pewno, to nie wejdę tam w Jej godzinach, nie, zbyt mocno na mnie zadziałało to z 28.10.22, wystarczy.
Nie chcę też być problemem, jakąkolwiek przeszkodą w poczynaniach tej dziewczyny, chcę też by miała dalej wysoki komfort w swoim miejscu pracy i pełną swobodę.
Zabawką też niczyją nie chcę być.
Godz. 22'37, niedawno wróciłem do domu, tak, wieczorem pojechałem rowerem do miasta, dalej nie patrzę się na dziewczyny, robię to dla samego siebie, nie tylko dla tej dziewczyny z 28.10.22, w tym jest moc, unikam Ich polowań, męczące to jest, stąd wieczorne wyjazdy.
Odebrałem dziś z Paczkomatu. Cudo egzemplarz Pana prof. Andrzeja Szwarca. Udało się dostać za dobrą cenę, bo 45 zł, nie miałem jej, ale już mam.




Komentarze
Prześlij komentarz
Można komentować, ale będę wdzięczny by nie używać wulgaryzmów. Z wieloma rzeczami można się nie zgadzać, można i należy nawet mieć odmienne zdanie, ale zawsze można to zrobić w sposób kulturalny. O to tylko proszę.