Ingrid, dziewczyna z 28.10.22, piątek.


Po dziś dzień nie mogę uwolnić się od tego widoku.
Nie mogę, bo uwierzyłem tej dziewczynie.

Tak, odważyłem się, zrobiłem dla Niej wyjątek, tak, wyjątek, wpatrywałem się w Nią, bo mnie to ujęło, gdy tam się pojawiła. I te Jej oczy, ale...

Co mi z tego, gdy nawet nie wiem, czy jest wolna, czy nie, czy mnie traktowała serio.

Skoro milczy jak zaklęta.
Tego też nie mogę Jej zabronić.

Dziwić się jednak mogę, bo albo mamy się poznać lub nie.

Dziwne zachowanie,  przynajmniej dla mnie, dla chłopaka ceniącego otwartość.

Nie oczekuję od Niej przecież życiorysu, głębokich zwierzeń, ale jakiejś odrobiny otwartości i normalności. A tego nie ma.
I chyba się nie doczekam tego.

Choć czekam nadal, chcę się przekonać, czy ma w sobie odwagę prawdziwej dziewczyny, czy nie.

Nawet jeśli mnie oszukała, okłamała, bo była zajęta to powinna zrobić cokolwiek i powiedzieć mi o tym.

Wtedy bym Ją szanował za to, że chce być uczciwa wobec samej siebie.

Albo jesteś dorosłą dziewczyną lub panienką z dziecinnymi grami dla 17-latków.

DLATEGO WCIĄŻ CZEKAM.

AŻ SAM JESTEM CIEKAW, CZY ZROBI COKOLWIEK, BO WIDZIAŁA MOJE ZAANGAŻOWANIE, WIDZIAŁA DOSKONALE.

Wie jakim chłopakiem jestem, wie (już) doskonale.

Czy będzie tą prawdziwą dziewczyną, czy panienką, która nie zasługuje na miano prawdziwej dziewczyny (są między nimi ogromne różnice, są!) która lubuje się grach i zabawach.

Dlatego czekam cierpliwie, co zrobi, jak się zachowa.

Albo znajdzie rozwiązanie, wyjście, zachowanie prawdziwej dziewczyny (wtedy się poznamy nie na 100%, ale na milion, wtedy będą duże szanse na coś fajnego, bo będą) lub udowodni mi, że niestety, ale jest tylko panienką od gier i zabaw.

A jedyne na co było Ją stać to pozowanie 28.10.22 na prawdziwą dziewczynę, którą nie jest.

Prawdziwy chłopak, bo do takich należę, zawsze jest sobą Ingrid, zawsze.

A ja takiej panny nie chcę, choćby pięknej nie wiadomo jak, nie chcę sobie zniszczyć życia.

Ale też nie będę czekać w nieskończoność, jeśli się nie odezwie w żaden sposób w sensie choćby powiedzenia, tak, przepraszam, byłam zajęta i oszukałam cię, to nie było poważne (trzeba przed myśleć o tym, ja tak uważam, wtedy to jest dojrzałość, w innym razie dziecinada) lub wersja optymistyczna > mówiąca, że była wolna, ale nie jest zainteresowana > szanuję także odmowę.

Szanuję.

Lub dalsze milczenie, bo nie spodobały się Jej moje poglądy na temat  zakłamanych panienek > to wtedy będę wiedział, co o Niej myśleć.
To mi wystarczy, czas udzieli mi odpowiedzi na te pytania, chyba po części już udzielił.

Ale czekam do końca, nie oceniam nikogo pochopnie.
Cierpliwie czekam, choćby nawet wtedy w tym dniu 28.10.22 mnie oszukała, bo była zajęta a nie wolna na jaką pozowała.


Uwierzyłem temu, co zobaczyłem w Jej oczach & spojrzeniu.
Chcę sprawdzić, czy to była prawda, czy nie.

Albo jestem kompletnym kretynem i nie mam wiedzy kryminalistycznej.

Co to było, co ja widziałem!

Myślę o tym od tamtego dnia i nie wierzę sam sobie, niekiedy mam wrażenie, że mi się Ona przyśniła.

Podszedłem do Niej ogromnie poważnie.
Jak tylko potrafiłem chciałem Jej to okazać moim spojrzeniem,
chciałem, by widziała w nim pewny rodzaj uwielbienia, nie wiem, czy mi się to udało.

Po raz pierwszy w życiu coś takiego widziałem.

Ale też od dawna marzyłem, by coś takiego w ogóle zobaczyć, ale zobaczyć nie tak, że ja tego bym sobie życzył, pragnął, ale by to dziewczyna zrobiła I TO ZROBIŁA SAMA OD SIEBIE! i Ona to zrobiła, na pewno nie taka zwyczajna, bo Ona zwyczajna na pewno nie jest.

Zastanawiam się do dziś, czy chciała się ze mnie ponabijać, czy zrobiła to dla zgrywy, żartu, czy na serio, czy chciała mnie w ten sposób sprawdzić, czy chciała mi się pokazać, bo ja jestem i tak ślepy przez to wyłączenie na otoczenie.

Co Ona tam miała, co ja zobaczyłem: może tęsknotę, pragnienie czegoś wyjątkowego, ale szlachetnego, prawdziwego, uczciwego, tam była odwaga, ogromna nawet, tam była namiętność, jeśli mogę powagę i zdecydowanie namiętnością nazwać, tam był też upór, jakaś taka walka może.
Chyba mogę tę namiętność tak ująć, bo w Jej wykonaniu tak to wyglądało, ja tak to odebrałem.

Byłem i jestem tym oczarowany do dziś. Tyle miesięcy.

I zrobiła to z ogromnym wdziękiem, powagą, zdecydowaniem, ale też z ambicją, honorem dziewczyny, kobiety i odwagą.

Czy to nie cud?! Marzenie moje się spełniło.
Tak spełniło, ale wywołało mi zamęt w głowie. I to jeszcze jaki.

A widziałem Ją tylko jeden i jedyny raz wtedy!

Czy to możliwe, czy to jest realne?!

Teraz wyobraź sobie, że gdy dziewczyna tak działa na Ciebie oczami, wzrokiem, spojrzeniem, ma taką siłę przekazu tymi zmysłami, to co się stanie, gdy Ona Cię może kiedyś pocałuje.

Czy wtedy konsylium lekarzy Tobie pomoże? Wątpię. 

I dlatego jestem tak wstrząśnięty (pozytywnie) tym widokiem, nie potrafię sobie dać z tym rady. Staram się nie myśleć o tym, zając się czymś innym > nie narzekam na nudę, ale to i tak wraca, wraca jeszcze mocniejsze.

Dlatego muszę Jej unikać, to może będzie najlepsze dla tej dziewczyny, bo nie chcę Jej przeszkadzać w niczym, także w pracy > patrz > może zajęta jest naprawdę, nie chcę być jakimś zastępczym produktem i nie będę.

Poza tym chcę Ją uszanować na każdym kroku, nawet jeśli robiła sobie ze mnie żarty i jest zajęta.

Ok, zrobiła, wybaczam Jej nawet, gdy to prawda, bo tego nie wiem, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem w oczach dziewczyny.

I najlepsze dla mnie, o tym niżej napisałem dlaczego najlepsze, bo mogę nie wytrzymać, gdy Ją ponownie zobaczę.

Myślę, że Ona to widziała we mnie, choć jestem opanowany, zawsze mi się to udawało także w trudnych momentach życia, wtedy mój mózg pracuje jeszcze lepiej, ale...

w przypadku tej dziewczyny, tego, co zobaczyłem w Niej, w Jej postawie, mam ogromny problem.

Problem, bo marzyłem o czymś takim!

Dlatego tak byłem w tym dniu zahipnotyzowany, tylko Ją widziałem, otoczenie było jakby za mgłą, nie pamiętam go nawet, tylko Ją, Jej oczy, spojrzenia, Jej postawę, nie pamiętam muzyki w 1ym uchu, nie pamiętam niczego poza Nią.

Szaleństwo!

I wiem sam, a znam samego siebie, że mogę nie wytrzymać, uderzyła w moje struny tym wszystkim, skąd Ona to wiedziała?
Wyczuła mnie? Może ma doskonałą intuicję jako kobieta, pewnie tak, takiego rentgena czuciowego.

Emocje nie są dobrym doradcą, więc mimo upływu miesięcy dalej dochodzę do siebie, ale poprawy nie widać, jedynie ta, że Jej nie widzę.

Obawiam się jednak tego, że gdybym Ją zobaczył, w co jednak wątpię, to może dojść do nieprzemyślanych zdarzeń i tego się obawiam.

Mimo tego, co widziałem mam też swoją ambicję jako chłopak.


I chciałem Ją poznać, ale normalnie, bez gier, zabaw.
Ona wybrała gry & zabawy.
To nie dla mnie, nie umiem tak funkcjonować.
Ba, nie umiem się nawet w tym odnaleźć.
Ciężko z tym jest, gdy byłeś zawsze i jesteś bezpośrednim człowiekiem wobec innych ludzi.
Chyba zupełnie niepotrzebnie poważnie tak Ją potraktowałem (naprawdę bardzo poważnie), ale przynajmniej spróbowałem.


Celowo to napisałem tutaj, może kiedyś znajdzie ten blog po pewnym szczególe > nakrycie głowy, przeczyta i powie: temu chłopakowi naprawdę na mnie zależało, choć nie wiedział o mnie nic, dosłownie nic.
I jeszcze przez wiele miesięcy nawet nie wiedział, czy jestem wolna lub zajęta.
A to nie jest miłe, nie jest, by trwać z takimi podzielonymi myślami.
Dlatego zlikwidowałem Facebooka, dlatego będę Jej unikać, to najlepsze z możliwych rozwiązań.

Ja też chcę mieć normalne życie a nie żyć w takim świecie podzielonych myśli przez długie miesiące, by na końcu się dowiedzieć, że... i tak była zajęta.
Zresztą tak czuję, że tak właśnie było, że była zajęta.
I pewnie dlatego mnie unika, bo poznała moje zdanie, co myślę o pannach, które szukają zamiennika, gdy są zajęte.
A robią to nagminnie.
Paskudne zachowanie to jest, nie ma nic wspólnego z godną postawą prawdziwej dziewczyny,
tak się zachowują niedojrzałe panienki. Delikatne i taktowne jeszcze określenie.

Też byś chciała być traktowana jedna z drugą jak przedmiot, zabawka i zamiennik?

Przecież, gdy tak się zachowujesz to nie ma nic wspólnego z uczciwością i  prędzej lub później chłopak z innego świata (nie chłopaczek z baru lub knajpy, tylko takich możesz mieć panno z takim zachowaniem) to dostrzeże i powie Tobie o tym.

I zostawi Cię bez żalu bez poznawania Ciebie, bo za 5 minut zrobisz to ponownie z kimś innym i jak znam życie robiłaś to już wcześniej.

Na pewno nie chciałabyś być tak traktowana, ale same to robią, próbują robić.

Bo mnie tak nie potraktują, za słabe są na mnie.
Ja się z tego mogę tylko śmiać i to robię, gdy widzę takie panny na ulicy, w sklepie, gdziekolwiek.
A WIDZIAŁEM ICH SPORO PRZEZ OSTATNIE 2 LATA W KROTOSZYNIE.

I daję im to odczuć swoją postawą, która mówi im jedno > NIE ZBLIŻAJ SIĘ DO MNIE PANIENKO, BO NIE MASZ ŻADNYCH SZANS NA NIC, NA NIC!

I miej sobie urodę, samochód, pieniądze, dom, mieszkanie. DLA MNIE NIE PREZENTUJESZ SOBĄ NIC JAKO DZIEWCZYNA, GDY TAK SIĘ ZACHOWUJESZ.






Widoku Jej oczu i Jej spojrzenia.
To jakiś obłęd dla mnie jest.
Przecież nie mogę tak nawet myśleć, gdy w ogóle nie znam tej dziewczyny.
I już Jej nie poznam.

To jest jednak tylko potwierdzenie tego, o czym mówię od dawna > brak szczerości, otwartości, pozory, maski, manipulacje, gry.

I jak chcesz poznać kogokolwiek, gdy one tak zaczynają znajomość już przed etapem właściwego poznania.

Szkoda słów na to.

Bo jak się spojrzała, gdy zobaczyłem Jej oczy, to co tam ukrywa...

To chciałem podejść i Jej powiedzieć: dziewczyno, jesteś nietykalna (co znaczy nietykalność > wyjaśnienie niżej).

Nie pytałbym Jej o imię, nie chcę Jej numeru telefonu, bo pewnie dziesiątki innych ten numer od Niej chciało.

To bym jednak Jej powiedział.

Gdybym miał możliwość przebywania z tą dziewczyną to nie zdziwiłbym się, gdybym przez długi czas wpatrywał się w Nią bez słowa, bez jednego słowa, choć mówić potrafię.

To natomiast grozi czym?!
Postradaniem zmysłów, może i pozytywnym, ale jednak postradaniem.

I jak rozmawiać z taką dziewczyną, gdy Jej oczy, spojrzenie, tak działają na mnie, nie tylko hipnotycznie, ale jeszcze w inny sposób.

Jaki? To już zostawię dla siebie.

I to nie jest zauroczenie, fascynacja chwilowa, bo ile już miesięcy minęło od tego dnia.

Dlatego niżej zaryzykowałem stwierdzenie, że byłoby możliwe porozumienie bez słów z tą dziewczyną, wzajemne porozumienie, nie jednostronne.

A to jest coś... cudownego! To byłoby spełnienie najskrytszych marzeń. Byłoby coś cudownego.
Zastrzegam > wypowiadam tutaj swoje zdanie, moją opinię, bo opinii i zdania tej dziewczyny nie znam.



Taka to dziewczyna jest, przynajmniej dla mnie, ja Ją tak postrzegam.

To nie jest dla mnie bezpieczne, bo zawsze byłem twardy i to jeszcze jak.

I napisałem Jej to na Facebooku, z którego odszedłem i cieszę się z tego powodu.

Naprawdę lżej mi się zrobiło, gdy zleciłem likwidację konta w tym serwisie. Już prawie mija tydzień.

Przed moimi urodzinami w sierpniu konto powinno być zlikwidowane.

A w Jej oczach, spojrzeniu (pominąłem w tym dniu Jej urodę, nie na tym się skupiłem > niebywałą urodę, jest podobna rysami twarzy do... Ingrid Bergman - po co ja tam wtedy, w tym dniu 28.10.22 wchodziłem! -  i teraz też o tym nie mówię) zobaczyłem wszystko.

Po raz 1y w życiu to zobaczyłem w oczach dziewczyny. Dlatego tak tam wtedy stałem zahipnotyzowany.

Co Ona tam miała w tych oczach, co ja tam widziałem!

I to nie jest łatwe dla mnie, bo już nie marzyłem mając na względzie otaczającą mnie rzeczywistość, którą dosłownie i z grubej rury opisałem na Facebooku, że coś takiego zobaczę kiedykolwiek.

I tu też po raz 1y w życiu byłem zahipnotyzowany, nie mogłem oderwać oczu od Niej, choć próbowałem.

Wystraszyłem się tego.

I to jeszcze jak wystraszyłem.

Myślałem, że ok, zapomnę, minie mnie to, ale nie, jest inaczej, to narasta i wzmaga się.

Jestem przekonany, że to jest taka dziewczyna, że na początku byśmy nie musieli nawet rozmawiać, bo by Nam wystarczyło spojrzenie, takie porozumienie bez słów, to dzisiaj też rzadkość.

Tak było z tym spojrzeniem w tym dniu 28.10.22, przynajmniej ja tak to odebrałem, mogę mówić tu tylko za siebie.

Czekałem na coś takiego, ale naprawdę zrezygnowałem już z marzenia o czymś takim z uwagi na tę rzeczywistość, która mnie otacza > rzeczywistość > czytaj panienki przeróżnego rodzaju, które polują mając nawet kogoś obok siebie.

To nie mój świat, nie umiem się w nim zachować, bo natychmiast coś się we mnie włącza (pewnie dlatego widzę doskonale wszelkie gry, manipulacje, fałsz, prowokacje, brak szczerości < i to się dzieje przed etapem właściwego poznania!, dokonuje tego duża ilość dziewczyn i nie jest to tzw. sprawdzanie chłopaka przez dziewczynę, która chce wiedzieć z kim ma do czynienia ze względów bezpieczeństwa < to rozumiem doskonale, dziewczyny się boją, widzę to wszystko, choć już nie chcę więcej widzieć > stąd moje wyłączenie na otoczenie), dobrze, że mam broń na to > potężną broń, charakter i ukochaną kryminalistykę. No bo jakoś bronić się muszę przed tym.


Ta dziewczyna to wszystko miała i ma, zobaczyłem to, bo pozwoliła mi na to.

Chyba, że się tak pomyliłem, ale jeszcze nigdy się nie pomyliłem, nawet jeden raz.

Dziewczyna, która przy tym miała jeszcze postawę pełną powagi, godności, ale też odwagi, bo patrzyła się głęboko w oczy.

Czuję, wiem, że z tą dziewczyną mógłbym się rozumieć bez słów, wystarczy spojrzenie i wiem czego oczekuje. 

Albo już zwariowałem przez Nią. To też możliwe. Bo spać już też nie mogłem.

Ona może być nietykalną i to jeszcze jak.

Nietykalną > czytaj > z poziomem zaufania, szacunku, uczciwości, czegoś wyjątkowego w życiu, który to poziom jest dostępny tylko wytrzymałym ludziom, którzy wiedzą czego chcą od życia i pragną czegoś wartościowego.

I od takich nietykalnych bije to z daleka, Oni tym emanują, ja to widzę z daleka, choć dzisiaj, w tym świecie zakłamania, fałszu, gier, manipulacji to naprawdę rzadki widok.

I to wartościowego przez duże " W".

Przeraziło mnie to, bo nie wierzyłem, dawno temu straciłem wiarę, że coś takiego zobaczę.

I tak wtedy stałem wpatrzony w Nią przez długie minuty, nawet przez sekundę nie zmieniłem kierunku wzroku.

Nie chciałem niczego stracić, uronić z tego widoku.

Choć z 2ej strony to był błąd, bo mam teraz poważny problem w głowie z tego powodu.

Widziała to doskonale, że jestem zahipnotyzowany.

W ostatnim momencie powstrzymałem się, by do Niej podejść, pójść raczej za Nią, gdy odchodziła od koleżanki.

To, co miałem na swej drodze walki powstrzymało mnie od tego + to, że przecież pewności nie masz żadnej, by sobie tego życzyła, zwłaszcza, że to miejsce Jej pracy.

Chciałem być też taktowny.

Może to i lepiej, że tego nie zrobiłem.

Ale potem doszły do mnie informacje, że to zajęta dziewczyna, prawdopodobnie mężatka. Informacje niezbyt sprawdzone, ale prawdopodobne, bo z taką urodą ta dziewczyna nie jest sama.

Chyba, że jest, bo ma tak ogromne wymagania i mur dookoła siebie. Mur większy od mojego muru.

Ok, zajęta i tak się patrzyła? Znam trochę życie i wiem, że i tak robią także niektóre (bardzo dużo takich dziewczyn widziałem w Krotoszynie), to nic nowego. To gdzie ja byłem wtedy? Na kogo się tak patrzyłem i kto się tak (nie jeden raz) patrzył na mnie?!

Więc nie tylko odpuściłem, ale serce mi zadrżało. I to jeszcze jak.

Zadrżało, bo jak nikogo dotąd chciałbym Ją poznać.

Nie będę nikomu niczego rozbijać, nie będę też się narzucać, nie będę też łamać swoich zasad z tego powodu.

Zajęta to zajęta i koniec tematu.

A jeśli jest wolna to unika kontaktu. Nie wnikam w te powody, szanuję je nawet, ma do tego prawo ta dziewczyna.

Może się wystraszyła mojej otwartości, bo sypałem z grubej rury równo (na Facebooku, także o ignorantach w togach prokuratorskich - patrz konkurs na asystenta prokuratora, w którym brałem udział w czerwcu/lipcu 2022 < ROZCZAROWANIE ŻYCIA TO DLA MNIE BYŁO! A NIE KONKURS!), nie żałowałem sobie.

I zastrzegam się > napisałem tylko prawdę, z zachowaniem wszelkiej kultury, taktu, ale ostro, bo prawdziwie.

Na pewno tak jest, że to Ją może przeraziło (przepraszać za to Jej nie będę, bo przynajmniej o coś walczyłem i walczę w życiu, nie miałem łatwej drogi), przewidywałem to, ale ja siebie już nie zmienię, nie chcę nawet, bo wiem, że warto takim być.

Sypnąłem z grubej rury, co myślę o tym, co widziałem przez ostatnie 2 lata.

I nie był to dobry widok, z drobnymi wyjątkami to był obraz nędzy, rozpaczy, fałszu, zakłamania. To widziałem i tylko to opisałem.

Musiałem to zrobić.

To też trzeba uszanować, że kogoś może taka otwartość wystawia na trwogę, bo nie każdy taki jest.

Dlatego też usunąłem się w cień (dlatego też zleciłem likwidację konta Facebook, nie wiem nawet, czy czytała lub nie, bo niby skąd mam to wiedzieć, aż takim jasnowidzem nie jestem, dlatego nie wejdę w Jej godzinach pracy do tego miejsca), by nie być w niczym dla Niej przeszkodą.

Nie chciałbym tego i bym tego nie zrobił tej dziewczynie.

Podobnie też nie chcę zasięgać informacji o Niej, bo to nie byłby także szacunek dla tej dziewczyny, poza tym ja taki też jestem (nikogo i o nic się nie pytam, serio, taki jestem) i nie zrobię tego.

To nie byłby mój szacunek dla Niej.

Lub była wtedy zajęta i teraz nie wie jak wybrnąć z tego bez uszczerbku.

Bez uszczerbku, bo poznała potem, za czas jakiś, moje poglądy, całkiem normalne, może dla tych, którzy mają w głębokim poważaniu pewne wartości mogą się okazać radykalne.

Dla ludzi ceniących pewne wartości te poglądy są czymś normalnym.

Do dziś nie mogę się pozbyć myśli o Niej i tego widoku. Choć próbuję.

Jakie to jest trudne dla mnie...

W ogóle Jej nie znam, nie wiem o Niej nic. Nawet imienia Jej nie znam. 

Unikam już miejsca, w którym pracuje, na pewno już nie wejdę tam w Jej godzinach pracy.

Nie mogę tego robić dla swego bezpieczeństwa, dobrze, że już Jej nigdzie nie widzę, tak jest lepiej.

Nie jest bezpieczne, bo gdybym Ją zobaczył to albo coś mi się stanie lub wyznam Jej miłość, w którą i tak kompletnie nie wierzę. Tak, nie wierzę w to absolutnie. 

Przecież muszę panować nad sobą, zawsze mi się to udawało.

Tu jednak mam problem. Pewnie dlatego, że gdzieś w głębi ducha chciałem, by ktoś taki jak Ona się pojawiła.

I pojawiła się, ale kompletnie nie wiem, też po raz 1y w życiu, co z tą wiedzą o Niej mam zrobić.

Wiedzą zatrważającą, bo tu Jej wzrok, to co tam widziałem a z 2ej strony wiedza, że to zajęta dziewczyna.

I by pewnie roześmiała się głośno, gdybym to Jej wyznał, choć przecież w to nie wierzę (miłość), wierzę w uczciwość, zaufanie, szacunek, w to wierzę > i słusznie gdyby się roześmiała z powodu tego wyznania, które może jest fascynacją, zauroczeniem (ja bym to nazwał... jasnowidztwem moim, bo czuję, wiem, że to jest wspaniała dziewczyna, widziałem to w Niej) lub trafi mnie coś innego, nie wiem, zasłabnę, stracę przytomność lub serce mi wysiądzie, choć jestem opanowany jak mało kto.

No tak Ona działa na mnie.

Dlatego ja sam wiem, że muszę Jej unikać.

Tydzień temu szedłem w Jej godzinach pracy, nawet nie z Jej powodu, wiedziałem, że Jej nie będzie, ale czułem wtedy zupełne przeciwieństwo tego, co czułem 28.10.22.

W tamtym dniu, gdy byłem zahipnotyzowany czułem ogromny spokój, tydzień temu w piątek duży niepokój.

Chyba nie jest z Krotoszyna to ciut będę mieć z tym unikaniem łatwiej.

Tyle razy lekceważyłem wszystko inne, chodziłem wyłączony na otoczenie, więc po co ja tam wtedy wszedłem tego dnia 28.10.22, a jeśli już to po co się w ogóle na Nią spojrzałem.

Spojrzałem, ale potem już nie mogłem oderwać wzroku od Niej, choć próbowałem.

A zrobiłem to po... Powtórzę to, co napisałem na Facebooku > nie napiszę po jakim czasie spojrzałem się w ogóle dłużej (hipnotycznie po raz 1y) na dziewczynę.

Nie napiszę, bo i tak nikt, nie tylko Ona, w to nie uwierzy.

Tak, są jeszcze tacy chłopacy.

Warto było jednak lekceważyć wszelkie spojrzenia, gesty etc. innych dziewczyn, by dotrwać do tego momentu i widzieć tę dziewczynę 28.10.22, warto.

Także wtedy było warto, gdy już Jej nie zobaczę, bo jest to możliwe: jest zajęta na poważnie > mężatka, może nie jest z Krotoszyna, może była wolna wtedy, ale już kogoś teraz ma.

To jest jakiś obłęd, alkoholu nie pijam prawie ogóle, narkotyków nie brałem nigdy i nie mam zamiaru, ale to co się dzieje to jest tak dziwne dla mnie, że przerażony tym jestem.

Bo normalne to nie jest.

Dlatego wiem, że muszę unikać tego miejsca, będę to robić, mogę jedynie tam wejść prawie przed zamknięciem.

Tak też już robię.

Jak będę mieć urlop (2 tygodnie biorę) w sierpniu, chyba od 28, nie chyba, ale na pewno, to nie wejdę tam w Jej godzinach, nie, zbyt mocno na mnie zadziałało to z 28.10.22, wystarczy.

Nie chcę też być problemem, jakąkolwiek przeszkodą w poczynaniach tej dziewczyny, chcę też by miała dalej wysoki komfort w swoim miejscu pracy i pełną swobodę.

Zabawką też niczyją nie chcę być.


Godz. 22'37,  niedawno wróciłem do domu, tak, wieczorem pojechałem rowerem do miasta, dalej nie patrzę się na dziewczyny, robię to dla samego siebie, nie tylko dla tej dziewczyny z 28.10.22, w tym jest moc, unikam Ich polowań, męczące to jest, stąd wieczorne wyjazdy.

Odebrałem dziś z Paczkomatu. Cudo egzemplarz Pana prof. Andrzeja Szwarca. Udało się dostać za dobrą cenę, bo 45 zł, nie miałem jej, ale już mam.




Komentarze